Powrót do Bloga
Hybrydy plug-in od 100 do 200 tys. zł. 10 PHEV-ów, które warto kupić!

Hybrydy plug-in od 100 do 200 tys. zł. 10 PHEV-ów, które warto kupić!

Hybryda plug-in za mniej niż sto tysięcy złotych? Jeszcze kilka lat temu brzmiało to równie realnie, co obietnice polityków przed wyborami albo zapewnienia mechanika, że „to tylko czujnik”. Tymczasem dziś PHEV-y są już praktycznie wszędzie, więc odpowiedzmy sobie na kluczowe pytanie - dla kogo w ogóle są hybrydy z wtyczką? Są to samochody dla ludzi, którzy chcą jeździć na prądzie, ale jednocześnie nie mają psychicznej gotowości, żeby uzależniać całe życie od aplikacji do ładowarek i stacji szybkiego ładowania pod Biedronką. To trochę jak człowiek, który cały życie żywił się głownie pizza na dowóz, nagle przeszedł na dietę bezglutenową, ale zostawia sobie ulotkę ulubionej pizzerii. Niby zaczynacie nowe życie, ale jeszcze nie do końca jesteście gotowi zerwać z poprzednim. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć jedno - plug-in plug-inowi nierówny. Producenci kombinują tutaj bardziej niż studenci przed sesją, a każdy z nich przyjmuje inną tego kombinowania taktykę. Jedno pozostaje niezmienne i uniwersalne w tym świecie -  żeby PHEV miał sens, trzeba go ładować, i to regularnie. Najlepiej w domu i najlepiej nocną taryfą. Wtedy przejechanie 100 kilometrów potrafi kosztować mniej niż dwa litry benzyny. No dobrze, ale żeby to wszystko się spinało ekonomicznie, to wypadałoby nie przepłacić na samym starcie. Bez obaw - przygotowaliśmy zestawienie 5 aut typu PHEV, które na FindCar.pl znajdziecie w okolicach 100 tysięcy złotych, czyli w cenie nowego wozu segmentu B.

PHEVy do 100 tysięcy złotych

Kia XCeed PHEV
Kupując hybrydę plug-in poniżej 100 tysięcy musimy się liczyć z tym, że technologia w niej użyta nie będzie najnowocześniejsza. Taka właśnie jest Kia XCeed PHEV - trochę jak pierwszy smartwatch kupiony przez ojca po pięćdziesiątce - nowoczesny, ale nie obezwładnia możliwościami, które daje. Pamiętajmy, że to już 7-letnia konstrukcja, a na FindCar.pl możemy znaleźć 5-letnie egzemplarze za nieco ponad 70 tysięcy. Co za tę cenę dostaniemy? Pod maską siedzi wolnossące 1.6 GDI wspierane przez silnik elektryczny. Moc systemowa wynosi 141 koni mechanicznych, co oznacza, że zawału z nadmiaru adrenaliny raczej nie dostaniecie. Rozpędzenie się do setki zajmuje około 11 sekund, ale właściciel XCeeda i tak bardziej przejmuje się ceną prądu niż czasem sprintu spod świateł. Za to ekonomia robi wrażenie. Przy regularnym ładowaniu koszty jazdy zaczynają przypominać eksploatację roweru elektrycznego. Na samym prądzie Kia potrafi przejechać kilkadziesiąt kilometrów, czyli dokładnie tyle, ile większość ludzi robi dziennie między domem, pracą i Lidlem. Oczywiście, mamy kilka wad  - niewielki bagażnik, żenująco mały zbiornik paliwa, słaba prędkość ładowania. Za tę cenę można na to przymknąć oko. 

Volkswagen Passat Variant GTE
Passat GTE jest samochodem dla maniera z korporacji, który ma dosyć klekotu TDi, ale przyzwyczajenie do służbowego Volkswagena jest zbyt silne. Pod maską Passat B8 PHEV znajdziemy dobrze znane 1.4 TSI wspierane przez motor elektryczny, który generuje całkiem imponujące 115 koni i 330 Nm momentu obrotowego. Łącznie systemowa moc to 218 koni mechanicznych. Efekt? Rodzinne kombi przyspiesza do setki w około 7,5 sekundy. Poza tym - to nadal Passat, co jest i zaletą i wadą. Na plus to, że wszystko to jest na swoim miejscu. Na minus - de facto to samo, bo przewidywalność tego wozu może przyprawić o narkolepsję. Obudzić nas może dopiero żwawy napęd, który jednak przy mocniejszym wciśnięciu gazu potrafi wydawać z siebie niepokojące dźwięki. Między innymi po tym poznamy, że to nie jest najnowsza konstrukcja. Z łatwością jednak przejedziemy niskie kilkadziesiąt kilometrów na samym prądzie, do bagażnika zmieścimy coś więcej niż aktówkę z wypowiedzeniem, a na autostradzie przy wyładowanych akumulatorach wcale nie będziemy musieli częstych postojów usprawiedliwiać chorym pęcherzem. Na FindCar.pl używane egzemplarze z 2021 roku znajdziecie już za około 78 tysięcy złotych. I uczciwie mówiąc - przy obecnych cenach nowych samochodów wygląda to wręcz absurdalnie dobrze.

Ford Kuga PHEV
Ford zrobił bardzo sprytną rzecz. Popatrzył na Toyotę, zobaczył że jej hybrydy praktycznie się nie psują, a potem stwierdził: „dobra, robimy coś podobnego, tylko niech jeszcze dobrze skręca”. I wiecie co? Udało się. Kuga PHEV korzysta z wolnossącego silnika 2.5 pracującego w cyklu Atkinsona, wspieranego przez 131-konnego elektryka oraz skrzynię eCVT. Brzmi znajomo? Oczywiście. Architektura tego układu bardzo mocno przypomina rozwiązania Toyoty. Łączna moc systemowa wynosi 225 koni mechanicznych, a samochód potrafi przejechać na samym prądzie nawet około 60 kilometrów. Co ważne, Ford nie zamienił przy tym Kugi w nudną lodówkę na kołach. Nadal prowadzi się zaskakująco dobrze jak na rodzinnego SUV-a. I właśnie dlatego ten samochód ma sens. To auto dla człowieka, który rano odwozi dzieci do szkoły na prądzie, później jedzie do pracy, a następnego dnia bez stresu pokonuje 500 kilometrów autostradą. Bez szukania ładowarki, bez planowania postoju i bez tłumaczenia rodzinie, dlaczego obiad musi poczekać jeszcze 40 minut. Egzemplarze z 2022 roku znajdziecie na FindCar.pl za około 99 tysięcy złotych. A najlepsze jest to, że ten układ napędowy prawdopodobnie przeżyje kilka pokoleń ludzkości.

PHEVY od 100 do 150 tysięcy

BYD Seal 5 DM-i
Przedział od 100 do 150 kawałków do królestwo Chińczyków. W tej cenie dostaniemy auto z Państwa Środka z każdym napędem, więc również z hybrydą plug-in. Najtańszym przykładem wydaje się być BYD Seal 5 DM-i. Ktoś kiedyś powiedział, że BYD to marka premium. Ciężko uwierzyć, patrząc jedynie na ten model. O dziwo nie jest to SUV, więc dla krytyków aut na szczudłach jest to plus. Minusem jest prezencja tego wozu, albo raczej jej brak. Wygląda jak randomowy projekt z generatora samochodów dla działkowca. Ale na findcar.pl znajdziemy takiego Seala 5 DM-i, nówkę sztukę, za około 105 tysięcy złotych. Mówimy tu o 4,8-metrowym liftbacku, z dużym bagażnikiem, przyjemnym wnętrzem i 212-konnym napędzie. Układ hybrydowy składa się z silnika spalinowego, który jest generatorem prądu i motoru elektrycznego, który czerpie również energie z baterii o pojemności ponad 18 kWh, co umożliwia przejechanie 100 kilometrów na prądzie. Za nieco ponad stówkę? Świat i ludzie, no i grządki. 

MG HS PHEV 
Prawie 300 koni w nowym aucie za 120 tysięcy złotych? Okazja czy haczyk? To po prostu MG HS PHEV. W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć produktu najbardziej popularnej chińskiej marki w naszym kraju. Trudno, żeby przezorny i oszczędny Polak ominął taką okazje. SUVy MG zdążyły się już dawno opatrzeć, a ich cena zwala z nóg, szczególnie jak skonfrontujemy ją z tym, co za nią oferuje. W przypadku modelu HS PHEV dostajemy duże auto, mierzące prawie 4,7 metra długości, za którym okazyjnie obejrzy się nawet twój sąsiad. Równie duże wrażenie robi napęd, czyli 272 konie mechaniczne, a aż 183 z samego motoru elektrycznego. Dodajmy do tego ponad 21 kWh pojemności baterii, ponad 100 kilometrów zasięgu na prądzie i mamy prawdziwą Chińską petardę, która do pierwszej setki wystrzela w niecałe 7 sekund. Wady? Niska prędkość ładowania, bo baterie przyjmują tylko do 7 kilowatów. Ale narzekać na to, mogąc znaleźć to auto na findcar.pl za 121 tysięcy złotych, to jak grymasić na odziedziczoną po babci willę, bo trzeba skosić trawnik. 

Geely Starray EM-i
Zostajemy w Chinach, ale wprowadzimy nieco skandynawskiego sznytu. Następny samochód w naszym zestawieniu to pod spodem nic innego, jak Volvo XC40. Mowa o Geely Starray EM-i. Wiadomo, że koncern Geely jest właścicielem Volvo, więc w ramach optymalizacji wiele aut dzieli tę samą platformę. Jeśli jeździcie którymś modelem marki o szwedzkich korzeniach i o tym nie wiedzieliśmy - przykro nam, że zepsuliśmy Wam dzień. Dla tych, którzy jeszcze samochodu szukają mamy wieści dobre - Starraya w wersji plug-in na FindCar.pl znajdziemy za 120 tysięcy złotych. Dostaniemy za to 262 konie mechaniczne, zasięg na samym prądzie do 80 kilometrów i możliwość ładowania prądem stałym do 30 kilowatów. Wszystko to w estetycznym, choć dość generycznym opakowaniu, ale za to jaka platforma! 

Toyota CH-R PHEV 
Stary motoryzacyjny świat jeszcze oddycha i w rozsądnym budżecie też ma coś do zaoferowania. Do 150 tysięcy złotych dostaniemy nową Toyotę CH-R w wersji PHEV. Nie powinno to dziwić, bo Japończycy na hybrydach zjedli zęby. Plug-iny nie stanowią większości sprzedaży Toyoty, ale nie znaczy to, że nie potrafią ich robić. Co oferuje CH-R z wtyczką? 223 konie mechaniczne, baterię o pojemność 13,6 kWh, zasięg 60-70 kilometrów na samym prądzie - Chińscy producenci parskają śmiechem, patrząc na te dane, a polski klient oburzony idzie do salonu MG albo Omody. W dodatku mamy do czynienia z samochodem miejskim, który z tyłu pomieści osoby niskorosłe z długą szyją, bo inaczej nie wyjrzą przez okno. Crossover Toyoty ma jednak kilka asów w kieszeni. W porównaniu z chińskimi konkurentami lepiej jeździ, hamuje, jest lepiej wykonany i bardziej ergonomiczny. Poza tym, trudno pomylić ten model z żadnym innym, a gdyby utworzyć multisalon aut z Chin, to mielibyśmy problem z identyfikacją. Na FindCar.pl CH-R PHEV znajdziemy za niemal równe 150 tysięcy złotych. 

PHEVy od 150 do 200 tysięcy złotych 

Audi A3 45 TFSIe
Audi A3 45 TFSIe jest najlepszym dowodem na to, że Niemcy są mistrzami przebieranek w lepsze ciuszki. Technicznie to w dużej mierze ten sam układ, co w mniej prestiżowym Golfie. Mamy ten sam akumulator o pojemności prawie 20 kWh, to samo szybkie ładowanie do 50 kilowatów i bardzo podobny napęd, ale Audi wycisnęło z niego aż 272 konie mechaniczne oraz 400 Nm momentu obrotowego. Fluidy premium najwyraźniej czynią cuda. Efekt? Setka pojawia się po 6,3 sekundy. To już poziom, przy którym zaczynacie się zastanawiać, czy naprawdę potrzebujecie S3. Zwłaszcza że A3 potrafi jeździć po mieście praktycznie jak elektryk, a przy okazji nie zmusza Was do tłumaczenia rodzinie, dlaczego kupiliście hatchbacka spalającego tyle, co prom kosmiczny. No i nie wyglądacie jak coach z Instagrama, który rzekomo dorobił się na MLM. Ok, nie ma tu Quattro, a bagażnik ma tylko 280 litrów pojemności, ale kto kupuje hatchbacka, żeby wozić szafę Pax? Na FindCar.pl takie A3 z wtyczką znajdziemy już za niecałe 180 tysięcy. 

Skoda Kodiaq PHEV
Zostajemy w krainie VAGa, ale zmieniamy nieco środowisko. Przewagę dzięki technice zamieniamy na Simply Clever. Czyli czas na Skodę, a mianowicie na Kodiaqa PHEV. Cóż za zaskoczenie - mamy tutaj tę samą technologię hybrydową co w Golfie czy Audi A3. Ostatnio tak zaskoczeni musieliście być, jak po poniedziałku nastał wtorek. W tym przypadku mamy do czynienia z nieco większym autem, bo to prawie 4,8 metra potężnego SUVa. Jak można było zatem przypuszczać, 1,5 TSI ze wspomaganiem elektrycznym nie radzi sobie z tą budą szczególnie imponujące, ale nie powiecie mi, że 8,4 do pierwszej setki to wynik słaby jak na autobus szkolny. Na samym prądzie przejdziemy nim 120 kilometrów, czyli nawet jak dzieci mają dodatkowe zajęcia z hobby horsingu, to nam wystarczy. Dodatkowo, mamy tutaj prawie 800 litrów bagażnika i coś, o czym nie wspomnieliśmy w przypadku A3 PHEV, a mianowicie skrzynia biegów, która nie jest wyjcem rodem z Toyoty, tylko kulturalnym, choć czasem ospałym DSG. Wszystko to za niecałe 200 tysięcy na Findcar. 

Peugeot 308 PHEV
Czy Francuzi potrafią zrobić hybrydę plug-in? Ku rozpaczy wszystkich frankofobów musimy stwierdzić, że tak. Przykładem niech będzie Peugeot 308 PHEV, czyli odpowiednik Golfa znad Loary. Na pierwszy rzut oka Francuz przegrywa z Niemcem. Cóż, nie pierwszy raz w historii. W tym przypadku 308 ma mniejszą baterię, mniejszy zasięg na prądzie oraz niższą moc. Ale nie są to różnice, które określilibyśmy mianem przepaści. 195 koni mocy systemowej, 125 koni z samego motoru elektrycznego, 7,6 do setki, nowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów, 15 kWh netto pojemności baterii - nie można powiedzieć, że to dane, które przekreślają 308. Jeśli masz dobry wzrok, a wzwodu nie dostajesz tylko na widok niemieckiego czołgu, to przyznasz, że ten wóz z Francji miażdży nudnego Golfa designem. Ma również większy bagażnik. Czyżby godna konkurencja? 308 PHEV dostaniemy na Findcar za nieco ponad 160 tysięcy złotych. 

Hybrydy plug-in nie są dla wszystkich. Warto się nimi zainteresować, gdyby lwią część rocznego przebiegu pokonujemy w mieście, ale chcemy zostawić sobie bufor i trochę uniwersalności. Technologia PHEV cały czas się rozwija, a z nią zwijają się ceny, bo taką hybrydę z wtyczką można mieć już za naprawdę rozsądne pieniądze. A najlepsze oferty na tego typu wozy znajdziecie na FindCar.pl - wejdźcie i wybierzcie swojego PHEVa.