15-20 lat temu duże diesle były podstawową motoryzacją w wielu segmentach. Dziś te czasy już minęły, a jednostki wysokoprężne globalnie zostają zastępowane układami hybrydowymi. Są jednak tacy, co przyzwyczaili się do mocnych silników diesla na tyle, że w 2025 nadal szukają aut nowych z takim napędem. Czy mają w czym wybierać?
BMW X3 to jeden z rynkowych liderów w segmencie SUVów klasy średniej. Uniwersalność z zacięciem sportowym - tak można określić charakter tego auta. Biorąc to pod uwagę, mocny silnik diesla pasowałby do X3 jak ulał. Nowy model, czyli generacja G45, może być wyposażony w jednostkę o oznaczeniu B57. 3 litry pojemności, 6 cylindrów w rzędzie, 303 konie mechaniczne i 670 niutonometrów - mało kto przejdzie koło tych parametrów obojętnie. X3 z tym napędem potrafi naprawdę wiele, więc i wiele trzeba zapłacić. 304 tysiące złotych - to cena bazowej wersji, a raczej takiej konfiguracji nie wybierzemy.
Połączenie Mercedesa Klasy E i „klekotu” spod maski jest wręcz emblematyczne. Co jeśli nie chcemy klasycznego, 2-litrowego diesla, ani tym bardziej hybrydy z dieslem, ale potężną jednostkę z samego szczytu konfiguratora? W takim wypadku możemy wybrać E-klasę w wersji 450d. Najmocniejsza w tym momencie jednostka wysokoprężna na polskim rynku generuje 367 koni mechanicznych oraz 23 dodatkowe konie z miękkiej hybrydy. 6-cylindrów pracujących pod maską tego auta na pewno pasuje i podbija jego luksusowy charakter. Cena? 409 100 złotych w podstawie.
Czy płacąc ponad 900 tysięcy złotych za nowego Range Rovera, zwracamy jeszcze uwagę na spalanie? Taki luksusowy SUV stworzony jest idealny do pokonywania długich tras, a z dieslem pod maską na jednym baku przejedziemy więcej, niż z 6 czy 8-cylindrową benzyną. W 2025 możemy z salonu wyjechać Range Roverem wyposażonym w jednostkę wysokoprężna AJ300D, która generuje 350 koni mechanicznych i aż 700 niutonometrów. Pasuje ona perfekcyjnie do charakteru tego samochodu, pracując dyskretnie przez większość czasu, ale kiedy trzeba potrafi bardzo sprawnie rozpędzić to niemałe przecież auto.
GT i diesel? Jak najbardziej! Audi A7 jest tego najlepszym przykładem. 4-drzwiowe coupé z Ingolstadt to auto dla tych, którzy szukają polotu w motoryzacji. Najnowsze A7 łączy fantastyczny wygląd z perfekcyjną techniką. Jest zatem idealnym kompanem długich, stylowych podróży w stylu Gran Turismo. Na takie wojaże przydałby pod maską jakiś mocny, ale kulturalny silnik. Najlepszym wyborem zatem będzie 3-litrowy diesel o oznaczeniu 50 TDI. Do dyspozycji będziemy mieć 286 koni mechanicznych i 620 niutonometrów. Za takie połączenie musielibyśmy zapłacić minimum 380 700 złotych.
W 2025 trudno znaleźć auto klasy kompaktowej z dużym dieslem. Volkswagen Golf jest w tej klasie wyjątkiem. Oczywiście, w przypadku kompaktów stwierdzenie „duży diesel” musimy rozpatrywać proporcjonalnie do rozmiarów modelu. Pod maską Golfa VIII możemy znaleźć jednostkę 2,0 TDI. Jest ona dostępna w dwóch wariantach mocy - 116 i 150 koni mechanicznych. Mocniejsza odmiana swobodnie napędza ten samochód, spalając przy tym niewielkie ilości paliwa. Ceny Volkswagena Golfa z tym silnikiem rozpoczynają się od 154 990 złotych. Odpowiedzcie sami, czy potrzeba Wam realnie czegoś więcej.
Auto z dużym dieslem pod maską jest coraz mniej, ale to nie znaczy, że nic w tej kategorii nie znajdziemy. Zazwyczaj zapłacimy więcej niż za benzynowego odpowiednika, natomiast niektórzy dalej nie mogą się oprzeć unikatowej charakterystyce mocnej jednostki wysokoprężnej. Samochody z mocnymi silnikami diesla znajdziecie na portalu Findcar!