Audi A6 2.0 TDI quattro, czyli opowieść o tym, że w tej branży tylko krowa nie zmienia zdania, zwłaszcza jeśli chodzi o prąd i diesla. Audi postanowiło namieszać - miało być przecież tak, że parzyste numery modeli to przyszłość pod znakiem wtyczki, nowy bastion elektryczności, a nieparzyste broniły benzyny i ropy niczym niezłomny strażnik niemieckiej motoryzacji. Pewnego dnia w Ingolstadt wyszło jednak na to, że nowe A6 to nie tylko e-tron z baterią na pół bagażnika, lecz również awangardowy w swojej prostocie diesel na platformie PPC. Tak właśnie powstał ten model - dokładnie taki, jaki klienci chcą, i taki, za jakim tęsknią wszyscy miłośnicy podróżowania na Mazury.
Wydaje się, że wygląd auta jest tylko efektem ubocznym inżynierskich kalkulacji. Długość prawie 5 metrów, szerokość o centymetr mniej niż wcześniej, wysokość o dwa więcej - wypisz wymaluj segment E. Audi nie mogło dopuścić do pomyłek przy stylizacji - wszystko tu jest dyskretne i neutralne - od 21-calowych felg w wersji testowej, przez światła OLED drugiej generacji, kończąc na elementach, które pozwolą A6 zaoszczędzić parę groszy na emisjach CO2. Na parkingu będziesz wyglądał jak gość, który z matematyczną precyzją dopasował auto do miejsca przy windzie.
Czas na trochę techniki. Nie da się bowiem obok niej przejść obojętni, rozmawiając o tym modelu. Diesel o pojemności 2 litrów, 204 konie mechaniczne, 400 niutonometrów - parametry praktycznie identyczne jak w poprzedniej generacji.
Z pomocą spalinowej jednostce przychodzi system mild hybrid (MHEV) z 24-konnym silnikiem elektrycznym, 230 niutonometrami i baterią 48-woltową baterią o pojemności 1,7 kWh. W tym przypadku jazda tylko i wyłącznie na prądzie istnieje w sferze marzeń, ale zyskasz chwilę ciszy podczas manewrowania i w korku, a także zaoszczędzisz przy „żeglowaniu” autostradą z wyłączonym dieslem. Jedyną wadą tego rozwiązania jest utrata 40 litrów bagażnika na rzecz miękko hybrydowego układu. Skrzynia S-tronic z siedmioma przełożeniami pracuje śmietankowo, bez szarpnięć i wyrywania łokcia, co w dieslu tej klasy powinno być sprawą oczywistą, a nie jest.
Audi pokazuje trochę więcej kunsztu i dopracowania we wnętrzu. Przód jak w większym i bardziej prestiżowym A8 - masa miejsca, sportowe fotele z szerokim zakresem regulacji, dużo miłej dla naszych dłoni Alcantary, a nasze podudzia spoczywają na przyjemnej mikrofibrze. Trzy ekrany pod jedną szybą zdobią deskę rozdzielczą - dwa są do użytku kierowcy, jeden dla pasażera. Można sobie na nim odpalić film na Youtube, ale tylko na postoju, więc z misternego planu oglądania memów w trakcie jazdy nici. Wykończenie niemal laboratoryjnej jakości - srebro, karbon, grafit, drewno, aluminium, „surowy karbon” - wybór opcji większy niż emotikon na Whatsappie. Z tyłu też nie brakuje luksusów. Kanapa z bardzo wysokim i wygodnym oparciem, 4-strefowa klimatyzacja, gniazda USB-C o dużej mocy, dzięki czemu doładujecie nawet laptopa, ogrzewane skrajne siedzenia. Po długiej podróży w tym aucie wyjdziesz dużo mniej zmęczony niż po weekendzie z dziećmi. Pojemność bagażnika w wersji Avant to 466 litrów- nie jest rekordowo, ale nadal zapakujesz trzy duże walizki, a reszta rodziny nie musi zostawiać kosmetyczki w hotelu.
Jak się jeździ nową A-szóstką? Opcjonalne zawieszenie sportowe jest komfortowe, 21-calowe felgi nie masakrują kręgosłupa, nawet na polskich drogach. Wyciszenie jest na tyle dobre, że będziesz mógł poplotkować o sąsiadach bez podnoszenia głosu. Odpowiedzialne za to są podwójnie klejone szyby oraz nowa generacja wygłuszeń. Spalanie? 6-6,5 litra przy 120 km/h, do 7 litrów przy 140 km/h. Do baku wlejemy maksymalnie 60 litrów, więc realny zasięg wyniesie 800–1000 km. Czy to jest diesel XXI wieku? Tak i nie, bo przecież nawet krowa potrafi czasem zmienić zdanie.
Jeśli chodzi o osiągi - Audi deklaruje okrągłe 7 sekund do setki, nam udało się osiągnąć 7,2–7,3 sekundy z pełnym bagażem i rodziną na tylnym siedzeniu, co biorąc pod uwagę moc i masę auta zasługuje na aplauz. Napęd quattro Ultra pięknie rozdziela moc pomiędzy koła. Na śliskim rusza dynamicznie, nie pozwala oponom na wpadki. Kierownica niewielka i przyjemna w dotyku, z kontrowersyjnymi haptycznymi przyciskami, przekazuje wystarczająco dużo informacji o drodze, choć układ nie jest tak responsywny jak BMW. W codziennym użytkowaniu nikt nie będzie zwracał na to uwagi.
Nowe Audi A6 to godny kontynuator historii modelu. Komfortowy, sprawny, oszczędny i do bólu solidnie zbudowany. Ile za to przyjdzie nam zapłacić? Testowany egzemplarz wyceniony jest na 380 tysięcy złotych, a cennik startuje od 250 tysięcy za wersję z napędem na przód, do Quattro trzeba będzie dopłacić ponad 40 tysięcy. Płacisz jak u notariusza: dużo, ale uczciwie i z gwarancją, że nikt nie będzie próbował przekabacić cię na elektryczną przyszłość.